03 luty 2010

Otóż...

Nie wiem czy też tak macie, ale zauważyłem, że w naprawdę wielkim stopniu pogoda/pora roku wpływa na to czego słucham. Jest sobie zima. Nie chce mi się iść na żaden(!) koncert reggae'owy, nie chce mi się słuchać g-funku, nie chce mi się słuchać niczego weselszego. Brudny Nowy Jork, surowe brzmienie, zero wesołych kawałków, ale dużo agresji i mocnych linijek. Może to jest spowodowane tą ilością śniegu i tymi brudnymi ulicami. Czuję się trochę jak w NY. Zwłaszcza jak jadę autobusem i patrzę za okno. Nie zmienia to faktu, że pewnie w lecie znowu będę baunsował do Kalifornijskiego rapu... W końcu będzie ciepło, słonecznie i w ogóle fajnie.


Hahahaha... Po przeczytaniu tego zdania, proszę spójrzcie za okno.

0 komentarzy: